Carrie

Stephen King
„Carrie”
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Stron: 205

Carrie White jest inna niż jej rówieśnicy. Nie chodzi na prywatki, nie interesują się nią chłopcy, stanowi obiekt kpin i docinków. Matka – religijna fanatyczka – za wszelką cene usiluje uchronić ją przed grzechem. Pewnego razu Carrie się jednak buntuje i idzie na szkolny bal. Gdy tam pada ofiarą okrutnego żartu, rozpętuje się piekło… dziewczyna jest telekinetką o olrzymiej mocy, której postanawia użyć, by zemściś się na prześladowcach. Ci, którzy ją dręczyli, gorzko tego pożałują.

Przeczytana w 2013 roku.
Razem z Elą K. byłyśmy w kinie na nowej wersji z 2013 roku – świetna rola Julianne Moore. Natomiast dzięki uprzejmości pewnego zaprzyjaźnionego kolegi mogłam obejrzeć wersję z 1976 roku. Polecam również tym, którzy zechcą zobaczyć młodego Johna Travoltę.
Książka napisana dośc specyficznie, przeplatana jest artykułami z gazet. Treść bardzo mi się podobała. Książka trzyma w napięciu – opisuje nadprzyrodzone zjawiska i sztukę telekinezji głównej bohaterki jak również próby życia wśród rówieśników. Nie jest to łatwe mając taką religijną i zatwardziałą matkę.
Nie wiem tylko czy sięgnę po inne książki Kinga.

Advertisements