Tagi

,


IMG_7798x

Anna Ficner-Ogonowska
„Krok do szczęścia”
Wydawnictwo Znak
Stron : 415

Hania cieszy się ze ślubu swojej przyjaciółki Dominiki, jednak nie potrafi uciec od smutnych wspomnień związanych z dniem, który miał być najszczęśliwszy w jej życiu. Musi zmierzyć się z przeszłością i uwierzyć w to, że czas już zrobić kolejny krok. Czas dostrzec, jak bardzo walczą o nią najbliżsi i ile gotowi są dla niej poświęcić. Pani Irenka jak nikt inny potrafi podnieść ją na duchu. Dominika wie, że prawdziwa przyjaźń wymaga czasami bolesnej szczerości. Mikołaj, dotąd czuły i cierpliwy, ma już dość czekania na Hanię, która wciąż ucieka prze jego miłością. Kiedy na światło dzienne wychodzi skrzętnie skrywana rodzinna tajemnica, w życiu Hani pojawia się osoba, o której istnieniu nie miała dotąd pojęcia.

Przeczytana w 2014 roku.
Jest to kolejna książka tej autorki. Pierwsza część nosi tytuł „Alibi na szczęście”.
Jest to kontynuacja historii Hani i Mikołaja. Książka o wiele cieńsza niż poprzednia, ale również bardzo ciekawa. Końcówkę wciągnęłam mega szybko, bo byłam bardzo ciekawa jak się skończy.
Nie będę opisywała treści całej książki, chcę tylko skupić się na jednej postaci. A mianowicie Hania, główna bohaterka, od małego wyjeżdżała z rodzicami nad morze do znajomej Pani Irenki. I tak pozostało jej to do dzisiaj. I wtedy odbywa ona (Hania) bardzo ciekawe rozmowy z Panią Irenką. I te rady, czy podpowiedzi, jakie padają z ust Pani Irenki bardzo zapadły mi w głowę. Same mądrości.
Ale generalnie książka bardzo ciekawa, ciekawe sytuacje i zaskakujący przebieg zdarzeń.
Polecam

Fragment, który na zawsze utkwi w mojej pamięci: „… Takie jest, Hanuś, życie. Dla jednych równe, dla innych grudami usłane. A ludzie? Też są różni. To, co dla jednego grzechem jest do niewybaczenia, dla drugiej jak iść, na drogę splunąć, pójść dalej i nie obejrzeć się nawet na chwilę. Dlatego najlepiej to patrzeć na siebie i siebie pilnować, a jak już patrzeć na innych, to po to tylko, żeby się czegoś dobrego nauczyć, a nie żeby potępiać. Bo nie nasza to rzecz, Hanuś, wyroki wydawać. Oj nie nasza. Już na świecie jest jeden Sędzia najwyższy. Dlatego tak musimy żyć, żeby On nas kiedyś nie zapytał, dlaczego o kimś źle mówiliśmy, skoro siebie samych przypilnować nie daliśmy rady.”

Advertisements